Kalwaria Pacławska jest malutką, cichą, spokojną miejscowością, która ożywa w połowie sierpnia każdego roku. To właśnie 11 sierpnia zjeżdżają się tam tłumy ludzi, aby uczestniczyć w Wielkim Odpuście Kalwaryjskim. Również i z naszej parafii w to wyjątkowe miejsce wyruszyła 17-osobowa grupa. Towarzyszyła nam również jedna osoba z Przeworska. Każdy z nas z radością i niecierpliwością czekał na spotkanie - spotkanie z Matką Bożą Słuchającą, tą która jak nikt inny potrafi zrozumieć wszystkie nasze problemy i każdą nawet, najmniejszą intencję zanosi przed oblicze Swojego Syna.

Codziennie uczestniczyliśmy w dwóch stałych punktach dnia: Mszy Świętej na galerii oraz w Koronce do Bożego Miłosierdzia.

11 sierpnia zaraz po przyjeździe wzięliśmy udział w przeniesieniu figury Matki Bożej Zaśniętej z kaplicy Domku do klasztoru. Wieczorem uczestniczyliśmy w nabożeństwie o uzdrowienie. Polecaliśmy Matce Bożej nasze wszystkie choroby - te fizyczne oraz te duchowe.

12 sierpnia wyruszyliśmy na dróżki Matki Bożej Bolesnej. W upale i słońcu przeżywaliśmy boleść Maryi, która towarzyszyła jej w czasie Drogi Krzyżowej jej Syna. Tego dnia wybraliśmy się również do kaplicy Marii Magdaleny. Wieczorem wzięliśmy udział w nabożeństwie różańcowym.

Następnego dnia już razem z księdzem proboszczem, który dołączył do naszej grupy wyszliśmy na dróżki Pogrzebu i Wniebowzięcia Matki Bożej. Pokonując większe i mniejsze wzgórza i pagórki rozważaliśmy poszczególne stacje i śpiewaliśmy pieśni ku czci Matki Bożej. Tego dnia w czasie Mszy Świętej pod przewodnictwem Prymasa Polski abp Wojciecha Polaka został poświęcony dzwon Andrzej Maksymilian Fredro. Został on specjalnie odlany z okazji 340 rocznicy przybycia obrazu Matki Bożej na wzgórze kalwaryjskie. Wieczorem wzięliśmy udział w przygotowanym specjalnie na tę okazję oratorium Vigilamus.

Kolejnego dnia wyszliśmy na dróżki Męki Pańskiej. Mimo zimna i towarzyszącego bez ani chwili przerwy deszczu nie wahaliśmy się czy ruszyć w drogę. Pogoda nie przeszkadzała nam w tym by z uśmiechem na ustach pokonać trasę. Każdy z nas mógł liczyć na pomocną dłoń podczas schodzenia lub wchodzenia pod śliskie wzniesienia. Wieczorem mimo dalszych opadów z radością w sercu i na ustach, ubrani w płaszcze przeciwdeszczowe dziękowaliśmy za cały odpust podczas koncertu zespołu Fioretti, a o 23 wzięliśmy jeszcze udział w przeniesieniu figury Matki Bożej Wniebowziętej do kaplicy św. Rafała.

To co dobre szybko się jednak kończy i tak stało się i z naszym pobytem. Każdy z pewnością zgodzi się z tym, że koniec przyszedł zbyt szybko. 15 sierpnia rano jeszcze raz udaliśmy się do klasztoru by uklęknąć przed naszą Mamusią i powiedzieć jej ciche dziękuję. Nikt jednak nie mówił żegnaj. Ze łzami w oczach mówiliśmy do zobaczenia.

Czas spędzony na wzgórzu kalwaryjskim był dla każdego z nas niezwykły i wyjątkowy. Wróciliśmy do domów z nową energią i naładowanymi bateriami na cały kolejny rok. Kalwaria jest miejscem gdzie wszystko wydaje się prostsze. Cisza jaka tam panuje pozwala być bliżej Boga oraz ludzi, a Jego Matka nazwana Słuchającą pozwala nam czuć się tam jak we własnym domu. Będąc w tym miejscu może się wydawać, że wszystkie kłopoty i trudności znikają. Dlatego też powrót do szarej rzeczywistości jest tak trudny. Wszyscy dziękujemy za te cudowne 5 dni. Był to Boży czas spędzony u Mamy. Mamy, która o nic nie pyta. Nie pyta bo wszystko wie i rozumie. Rozumie nas jak nikt inny. Jej serce otwarte jest dla nas każdego dnia. Wystarczy tylko delikatnie zapukać, a Ona przyjmie nas z szeroko otwartymi ramionami i powie: Witaj, czekałam na Ciebie. I z uśmiechem dopowie: Kocham Cię Moje dziecko.

 

Katarzyna Balawender

Wszelkie prawa zastrzeżone. Parafia Urzejowice